ogród – hamak – letnia kuchnia

Zimowe planowanie + projekt warzywniaka i przegląd nasion

Idź siać zamiast siedzieć w internetach!

Rozglądając się po mediach społecznościowych widzę, że jestem tak bardzo do tyłu z wysiewami. Owszem, z pomidorami celowo zwlekam, ale powinnam już mieć wysiane na rozsadę papryki, część roślin ozdobnych oraz wczesne kapusty, cebulę i takie tam. Nic mi się nie chce przez ten wiatr. Zrobiłam przegląd nasion, trochę zamówiłam, ale dużą część mam jeszcze z ubiegłych lat lub pozyskaną, więc teoretycznie można szaleć. Rozrysowałam też sobie projekt warzywniaka, żeby znowu wiosna mnie nie zaskoczyła.

moje zasoby warzywne

Rozsady – plan na najbliższe tygodnie.

Na podstawie ubiegłorocznych doświadczeń, na pewno zrobię wcześniej rozsadę bobu i groszków (ponieważ można je wcześnie wynieść do szklarni i dadzą radę, nawet gdy temperatura spadnie poniżej zera), odpuszczę sobie szpinak, szkoda miejsca i czasu, bo lepiej wysiać go wprost do grządki. Nie będę kombinować z buraczkami czy rzodkiewką czy innymi korzeniowymi – nie ma to sensu, ta sama sytuacja jak ze szpinakiem. Nie chce mi się robić rozsady porów ani selerów, bo przeważnie kupuję je na lokalnym targu wiosną lub dostaję od sąsiadki. Natomiast cebule tak mi się ładnie udały z rozsady, że serce mówi „rób!” choć rozum podpowiada „kup sobie dymkę na targu”. To może chociaż trochę zrobię… jakieś dwie odmiany i szalotkę. I wczesną kapustę, może w końcu mi się uda jakaś i te wredne małpy mi nie zeżrą 🙂 To jest oczywiście plan na teraz, w późniejszym terminie będę tworzyć rozsady ogórków, dyni, cukinii czy pomidorów, ale to jeszcze grubo za wcześnie, więc nie będę się nad tym rozwodzić. Natomiast korzeniowe czy fasolowe i zioła – u mnie to idzie wprost do gruntu, szkoda zachodu na rozsady.

Plany ogródka warzywnego na 2024

W przeważającej ilości będą u mnie dominować uprawy pomidorów, papryki i ogórków – tych warzyw jemy i przetwarzamy najwięcej. Gdzieś między tymi pomidorami i papryką pojawią się sałaty czy bazylia lub szpinak na przedplon. Ogórki zawsze z koprem (żeby nie łazić po całym ogrodzie, gdy trzeba robić małosolne). Dwie donice na korzeniowe, jedna na kapustne i jedna na pory i fasolkę szparagową, którą będę dosiewać na bieżąco żeby karmiła nas cały długi sezon. Gdzieś w ogórkach będzie cebula, czosnek już siedzi w ziemi, a po nim (lipiec) będzie rosło więcej fasolki szparagowej (jestem psychofanką fasolki) oraz poplony (rzepy i inne takie wynalazki). W donicy ziołowej, gdzie rosną już tymianek, pietruszka naciowa, lubczyk i mięta, będę wtykać na wiosnę groszek i wysiewać szpinak. Takie smakołyki jak dynie, pokitram gdzieś po rogach, ale marzy mi się jeszcze jedna donica, wąska i podłużna na maxa na słońcu, tylko dla dyń, wypełniałabym ją kompostem i nie musiała „godzić” dyniowatych z innymi, bo później robi się chaos jak one wszystko zarosną, wiadomo… Ale to może kiedyś.

liściowe

Jak widać na załączonym obrazku, będzie dużo zieleniny, również takiej której użyję na poplon do donic późnym latem (mizuny itp.). Chwalę sobie roszponkę, którą cały czas jemy nawet w trakcie zimy, wysiałam ją wczesną jesienią ubiegłego roku. Na grządkach dobrze sobie również radzi pietruszka naciowa, cały czas ją podcinam do gotowania czy surówek i nie wygląda jakoś źle, mróz też jej nie ruszył. W ogródku są jeszcze pojedyncze liście szpinaku, sałaty (chyba to będzie Quattro Stagioni) która jakoś nie wygląda specjalnie dobrze, ale kawałek listka czasem do kanapki można urwać. Pojawiają się gdzieniegdzie nieśmiało szczypiorki. Niby nic, ale i tak dużo. Będę więc pilnować, żeby w nadchodzącym sezonie również nie zapomnieć o wysianiu wczesną jesienią takich roślin, które zimą dadzą nam odrobinę witaminy.

Oprócz rukoli, szpinaku czy zwykłej sałaty co roku sieję również większe ilości bazylii, którą w sezonie przerabiam na pesto i często zamrażam, żeby w razie pilnego obiadu nie kombinować z ucieraniem, blendowaniem itp., tylko wyciągam taki półprodukt, dosypuję rozdrobnione pestki słonecznika i twardy ser (u mnie zamiast Parmezanu od lat zamiennikiem jest rodzimy Bursztyn). W tym roku wypatrzyłam jakąś odmianę bazylii (Basilico Bolloso Napoletano) o większych liściach, co mi, pestowemu łasuchowi, makaroniarzowi w sercu i umyśle, od razu zaświtało w głowie, że większe liście=większe zbiory=więcej kluchów z pesto.

Papryka

Wśród papryk królują w tym roku głównie słodkie odmiany o podłużnym kształcie, takie po prostu najlepiej mi się sprawdzają i szybciej dojrzewają niż te mięsiste. Oprócz odmian zakupionych w sklepie, mam też tajemnicze paczuszki z napisem „nie wiem” oraz drugą „Kaufland”:) To są nasiona papryk z marketów, pozyskane z owoców o podłużnym kształcie i słodkim smaku. Już kolejny rok w ten sposób robię i zawsze te papryki mi się udają, a co najważniejsze powtarzają i smak i kształt, najwyraźniej jest to jakaś ustalona odmiana. Tak że ten… widzisz w Lidlu czy Biedrze paprykę, którą chciałbyś mieć u siebie na grządce latem? Nie krępuj się, wydłub nasiona i posiej na rozsadę, teraz jest idealny czas żeby to zrobić.

Żeby nie było za słodko, pojawią się oczywiście Jalapeno oraz papryczki Padron, nazywane „rosyjską ruletką” ze względu na to, że są nierówno ostre – nigdy nie wiesz na jaką skalę trafisz 😉 Oprócz powyższych jeszcze jakaś tajszczyzna się pojawi i to by było na tyle. Zamierzam ich w tym roku wysiać więcej niż rok temu i będę to robić właśnie teraz. Natomiast z pomidorami czekam jeszcze miesiąc. Jeśli wytrzymam 😉

Ozdobne

Czyli słoneczniki, łubiny i wszystkie te wiejskie łąkowe klimaty, które są urocze latem, więc trzeba je po prostu mieć. Zaplanowałam sobie niewielką łączkę za grządkami wzniesionymi, będę tam wysiewać z garści na tzw. bukiety oraz do patrzenia kosmosy, łubiny, groszki pachnące i inne rudbekie. Niektóre będę siać za chwilę na rozsadę.

Stay tuned…