Dziś oprowadzę Was trochę po zakątkach letniej bazy Part Thyme.
Centrum dowodzenia

Tutaj najczęściej powstają teksty, z aparatu zgrywają się zdjęcia, kubek z kawą paruje, w wazonie pachną sezonowe kwiaty, a koteły pilnują, żeby pańsia głupot nie nawypisywała w internetach 😉 Zazwyczaj spędzam tu poranki, później to miejsce jest mocno nasłonecznione, więc wynoszę się z laptopem do bardziej zacienionej kryjówki.
Rzepakowe pola

W najbliższej przyszłości naszykujcie się na dużą dawkę żółtego koloru na blogu, bo w tym roku jesteśmy otoczeni polami rzepaku. Pszczoły będą miały wypas, co oznacza, że o zapylanie pomidorów nie muszę się martwić. Poza tym, żółty ładnie kontrastuje z granatowym (czyt. majowe niebo w czasie burzy) a to dobrze robi zdjęciom 😉
Szopa
Punkt strategiczny w letniej bazie Part Thyme. Przechowalnia nasion, kijków do nart, akcesoriów do grillowania, suszarnia ziół i papryczek chili, główne centrum najlepszego sygnału telefonii komórkowej oraz dom dla milionów potrzebnych zapomnianych rzeczy. Bluszcz, który porasta szopę, latem wdziera się do środka, wtedy szopa żyje własnym życiem.



W szopie w pudełku pod daszkiem ukrywa się Frusci Frusci – w cieplejsze dni ucina sobie tu kocie drzemki (ładne mi drzemki – od 8 rano do 16-ej hahaha)
Stara szklarnia
O zachodzie słońca wygląda, jakby płonęła. Jeszcze kilka lat temu była tu wylęgarnia dla pomidorów, jednak przez te klika lat znacznie urosły drzewa w pobliżu, które zacieniają szklarnię, więc przestała ona spełniać swoją funkcję. Teraz jest wykorzystywana do produkcji rozsad i trochę jako podręczny składzik oraz świątynię dumania 😉 – w środku pod ceglanym murem stoi ławeczka, można sobie przynieść kawę i porozmyślać nad sensem życia lub sensem wysiewania dziesięciu odmian dyni w nadchodzącym sezonie.


Młody las
Pisałam niedawno o tym, że kilka lat temu posadziliśmy ok. 100 drzew. Nadal nie możemy się doczekać kiedy to wszystko urośnie, ale już widać pierwsze efekty – najszybciej rosną modrzewie.






c.d.n.