Bonzo
Ostatniej nocy śniło mi się, że wróciła. Wyciągnęłam z kudłatej łepetyny dwa kleszcze, podrapałam za uchem i wszystko było jak dawniej. Gdy pojechaliśmy na wieś, spoglądałam w stronę lasu z nadzieją że właśnie tak będzie, że wyjdzie nagle z ukrycia. Ale to tylko sen, niestety nie wróciła. A minął już grubo ponad tydzień odkąd przepadła jak kamień w wodę. Bonzo, mój kochany koteł. Żegnaj futrzaku, gdziekolwiek jesteś – mam nadzieję, że jest ci tam dobrze.

A życie toczy się dalej…
Październikowa sobota w ogrodzie
Miał być wpis o pomidorach, miał być też o dyniach, ale po wczorajszym dniu spędzonym na wsi z aparatem w ręku, spontanicznie klepię w klawiaturę z melancholią, trochę ze smutkiem, a trochę chciałam pokazać ogródkową jesień, która już zadomowiła się u nas na dobre. Potraktujcie więc ten post jako opis jednego, przypadkowego dnia w Letniej Bazie Part Thyme.

Koniec sezonu
Porządkowanie ogrodu po sezonie – tak właśnie wyglądała wczorajsza sobota. Jak zwykle przy takich pracach znalazłam kilka okazów, które zaskoczyły swoją obecnością. Po tylu zimnych nocach, dniach a nawet przymrozkach, odkryłam jednego dojrzałego bakłażana, całkiem zacny krzak papryczek Habanero i milion papryk, które dopiero dojrzały, m.in. Italian Peperoncini, Black Olive, Jalapeno i trochę słodkiej, jeszcze zielonej.

ostatki działkowe

Habanero Chocolate – edycja październikowa

Black Olive chili

paprykowy mix
Zebraliśmy tego towaru całkiem spore wiadro i Bobby właśnie się nad nimi znęca w kuchni, przyodziany w rękawice chirurgiczne (pamiętaj o ochronie dłoni pracując z ostrą papryką!). Będą jalapeno z tego przepisu, a Peperoncini pójdą do słoiczków w całości tak jak w tym przepisie. Zieloną słodką zjemy na surowo.
Korzeniowe, czyli marchew, buraczki, pietruszka i selery zostały już zabezpieczone w piwnicy w ubiegłym tygodniu. Zerwałam też ostatnią masłową sałatę i kilka młodziutkich cukinii, z których cieszę się niezmiernie – ostatnio mam fioła na punkcie orkiszowej tarty z cukinią i serem.

ostatnia masłowa w tym roku
dieta toskańska pięknego motyla
Na polu nadal zostaje zagon jarmużu, częściowo wszamany przez piękne gąsienice. Wybredne świnie, zeżarły tylko toskański, a fioletowy damom najwyraźniej nie smakował, niech se państwo gospodarze sami zeżrą. Tuż obok jarmużu rośnie cykoria Palla Rossa, zerwałam wczoraj trochę do testów kuchennych.

jarmuż toskański – apokalipsa

fioletowy jarmuż

cykoria Palla Rossa
kard w kadrze
Za jarmużem i cykorią rośnie egzotyczna dżungla w postaci kadrów, tfu! KARDÓW, które tak pięknie mi się prezentują w jesiennym ogrodzie, że szkoda ich zrywać po to żeby sprawdzić czy faktycznie są jadalne. Nie mam kompletnie zielonego pojęcia co z nimi zrobić, więc niech sobie będą po prostu. Gdzieś tam pod nimi rośnie rozmaryn, imbir i trawa cytrynowa.


W jesiennym ogrodzie jest jeszcze sporo ziół, świeża natka pietruszki naciowej i trochę kolorowego, czyli kwiaty.

bazylia

tymianek


Niespodziewanie ogórecznik podjął walkę z przemijającym sezonem i zakwitł ponownie






Kalibos
Całe szczęście, że moje jarmużowe motyle mają tak wysublimowane podniebienia, że nie lubią kapuchy, bo na polu ocalało też trochę kalibosów. To odmiana o lekko stożkowym kształcie, smaczna i niezwykle urodziwa. Ostatnio jadłam ją w formie surówki, a teraz ze względu na ilość plonów bardziej hmm… hurtową, spróbuję ją ukisić.


kapusta Kalibos
Stara szklarnia – klimaty jesienne
Tutaj jeszcze pomidory mają się nieźle, cały czas zrywam po kilka i „dojrzewam” na parapecie. Taki tam październikowy mały luksus.

To tyle ode mnie. Zostawiam Was z październikowym klimatem Letniej Bazy Part Thyme… Do następnego.





