Chora jestem. Siedzę owinięta szalikiem, wokal mi odebrało. Pomyślałam, że poprawię sobie humor chociaż trochę i zamówię nasiona.
I to był baaardzo dobry pomysł.
W kompulsywnym ogrodnictwie chodzi o to, żeby jakoś przetrzymać listopad i grudzień. W styczniu już kupuje się nasiona i robi plany, więc styczeń jest łatwiejszy do zniesienia…
Mądrość moja własna, można cytować 😉 Od razu człowiekowi cieplej na sercu, gdy ma nasiona pozamawiane, nieprawdaż? Nie było strasznie dużo tych zakupów. Nie planuję gigantycznych zmian w tym roku. Nowości będą, ale w innej sekcji, nie ogrodniczej, a bardziej budowlanej. Ale o tym za chwilę.
Pogadajmy więc o nasionach…
Jak to ze mną bywa, wpis zaczęłam parę dni temu, a w międzyczasie nasionka dotarły z punktu A do punktu B więc można od razu strzelić analizę…

Wyjątkowo nie nakupiłam miliona paczek nasion sałat i rzodkiewek, bo co roku kupuję tego bez umiaru, a potem wiosną znajduję w szopie w co drugiej szufladzie paczkę zaczętej rzodkiewki albo sałaty. Przecież eeeej, come on! nikt nie sieje sałaty garściami (oprócz mojej madre). Zawsze znajdzie się jakaś napoczęta paczka. Więc w tym roku przed wszystkim NO WASTE – mniej marnotrawstwa, więcej porządków w nasionowych archiwach. W końcu to też jakby jedzenie, szkoda wyrzucać. Wysmarowałam kiedyś przepiękny wpis o tym, jak pozyskiwać nasiona z własnego ogródka, więc dla przypomnienia wkleję link – będzie jak znalazł jesienią: o nasionach
To po kolei…
Pomidory – planuję naprawdę absolutne minimum. W związku z czym dokupiłam 2 nowe odmiany 🙂 🙂 🙂 – Marmande i Mirabelle – te drugie to koktajlówki. Urzekła mnie nazwa. Z pozostałych, które mam w zapasach, ciężko będzie wybrać te naprawdę „niezbędne”. Na pewno skupię się na tych odmianach, które łatwiej będzie mi wyhodować w gruncie. Ubiegły rok był ostatnim już chyba rokiem starej szklarni, którą wiosną będziemy musieli rozebrać, bo stoi na trasie zmian i nowych przedsięwzięć. Bardzo lubiłam ten mój zakątek, więc będę tęsknić…





Rozbiórka starej szklarni to dla mnie koniec mojej świątyni dumania, a także świetnej miejscówki do wysiewania nasion w doniczki i przygotowywania sadzonek warzyw. Chlip chlip. W związku z tym trzeba będzie trochę przeorganizować taras i tam przenieść swoje zabawki.

Na plus jest bliskość szopy, gdzie mogę sobie chować worki z ziemią czy doniczki, oraz przezroczysty dach, i nie z folii jak w starej szklarni, tylko z poliwęglanu. Deszcz mi nie napada dziurami w foliowym pokryciu jak w starej szklarni. Na minus jest brak możliwości posadzenia czegokolwiek do ziemi (w starej szklarni dokoła stołu rosły pomidory do późnej jesieni), wszystko będzie rosło w donicach. Minusem jest też jest ograniczona przestrzeń, bo trzeba podzielić taras jeszcze do funkcji wypoczynkowych, oraz światło ze wschodu – słońce jest tam latem tylko do 14 -15.ej No i Frusci Frusci zapewne wsadzi swój futrzany koci tyłek w sadzonki. Zakład?

Wracając do nasion…
Ogórki – w ubiegłym roku byłam wielce niezadowolona z sezonu ogórkowego. W tym roku obstawiam odmiany: Maksimus i Soplica
Korzeniowe – jak co roku u mnie marchew odmiany Berlikumer i Flakkese, mam też wyjątkowo odmianę Jagna. Pietruszka Halblange – tej postanowiłam posiać duuuuuużo – wszak ostatnimi czasy to towar ekskluzywny w naszym kraju, niczym masło extra 😀 Będzie też jak co roku, burak Czerwona Kula. Dorwałam jeszcze na wypróbowanie odmianę Bona.

Fasolka szparagowa – z mojej miłości do fasolki, czasem próbuję nowych odmian, w tym roku będzie to Goldpantera. Brzmi nieźle, co? Posieję też rządek tej kolorowej mieszanki, którą miałam w ubiegłym roku. Nasionka mam zebrane z poprzedniego sezonu.
Ogródek ziołowy – w tym roku pod szyldem #najprościej. Tymianki, oregana, estragony i inne rozmaryny czy szałwie rosną sobie już na stałe, więc nimi się nie przejmuję. Dosieję miliony pietruszki naciowej ze względu na Bobę, którą mam zamiar faszerować tą natką niczym królika, a część zapasów przerobię na pietruszkowe pesto na zimę. Takie zapasy „półgotowców” bardzo się przydają. Będzie u mnie w tym roku po raz pierwszy odmiana Gigante di Italia oraz bardziej znana, ta kędzierzawa Moss Curled. Bazylia tradycyjnie już – zwykła i sałatowa (też do przerabiania na pesto do zamrożenia na zimę) oraz w tym roku dodatkowo bazylia grecka. I z lenistwa – mieszanka ziół włoskich, taka na taras czy do doniczki na parapet. Z nowości – będzie dzika rukola, wieloletnia. Ciekawe jak bardzo rożni się w smaku od tej zwykłej jednorocznej, próbował ktoś? Z ziół, będzie w tym roku świeża kolendra, o której zapomniałam rok temu. Bajecznie prosta do wyhodowania, a ile aromatu i pożytku z niej…

Papryka – w nadchodzącym sezonie mam jedną nowość, to papryka Artist – fajnie, że strąki są cienkie i podłużne jak w ostrych odmianach, będzie można ją ususzyć, no i dojrzeje pewnie szybciej ze względu na małe gabaryty. Żeby nie było za słodko kilka sadzonek Italian Peperoncini też się zrobi. Podobno będę mieć też kilka nasionek czegoś superostrego, prosto z dalekiej Tajlandii.
Dynie – po kilku latach hodowania wymyślnych, kolorowych, powykręcanych bardziej lub mniej, gigantów które ledwo turlałam na taras lub szaroniebieskich piękności, oto wracam do korzeni, czyli do pierwszej odmiany którą w życiu wyhodowałam własnoręcznie – Butternut Squash, zwanej popularnie dynią piżmową. W tym roku będę ograniczona przestrzenią i zmuszona wybrać jedną, jedyną odmianę – postawiłam właśnie na tą. Dlaczego? Bo ma wszystko co powinna mieć porządna dynia – dobry smak, kształt pasujący do większości lodówek, a nie do schronów przeciwlotniczych, możliwość pokrojenia jej nożem a nie teksańską piłą mechaniczną oraz niewielką ilość ziaren. Pięknie się piecze w piekarniku, blenduje na gładką masę. Jest po prostu uniwersalna i najmniej kłopotliwa z dyń ze względu na niewielki rozmiar i cienką skórę.
To chyba tyle. Kapustę, kalarepkę, pory i selery – to w gotowych sadzonkach kupię już na lokalnym czwartkowym targu w sezonie lub przyjmę w prezencie od pani Jadzi z sąsiedniej wsi, z którą co roku wymieniamy się rozmaitymi nasionkami/sadzonkami. Sałata/rzodkiewka – nasionka będą z archiwum w szopie 😉 tak jak i cała reszta niewspomnianej roślinności jadalnej (koperek, cukinie, bakłażany etc.)
Idzie luty, szykuj kubki po śmietanie 😉
Czas szykować ziemię i paletki do wysiewów. Ja zaczynam już w lutym od papryki, a jak jest u Was?