A jak agrowieści
Witajcie w jesiennej wersji Letniej Bazy Part Thyme! Za nami październik – miesiąc kolorowych drzew, deszczowych poranków, nocnych przymrozków, porządków w ogrodzie i zapełniania spiżarni.

B jak Bonzo
Bonzo przybiera na masie w zawrotnym tempie, odkładając kolejne rulony tkanki tłuszczowej niczym niedźwiedź szykujący się na zimę.


C jak dąb czerwony
Ładnie wygląda na tle żółtych klonów, ciężko oderwać wzrok od tych jesiennych kolorów. Dęby są jeszcze malutkie, ale nawet kilka gałązek robi piękny kontrast.



D jak deszcz
Aura październikowa w tym roku za bardzo nas nie rozpieszczała. Za oknem głównie deszcz, słonecznych dni jak na lekarstwo, a złota polska jesień pewnie gdzieś była, ale na pewno nie we wschodniej części Polski. Pada nawet teraz – w momencie gdy piszę te słowa. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się wykraść październikowi kilka bezdeszczowych chwil i zrobić parę „złotojesiennych” zdjęć.

H jak habanero
A raczej d jak diabelskie przyprawy na specjalne okazje. Ostatnie zebrane z pola sztuki habanero chocolate pokroiłam i ususzyłam metodą chałupniczą (trochę piekarnik, trochę parapet). W końcu też zdecydowałam się na degustację tej papryki. Ta odmiana habanero wydziela specyficzny przydymiony, duszący aromat, mocno wyczuwalny. Poza tym jest ostra BARDZO więc lepiej zachować ostre bhp w trakcie prac z tą papryką i nie podchodzić do niej bez gumowych rękawic oraz gogli narciarskich. Podczas obróbki tej papryki czułam się jakbym produkowała broń biologiczną masowego rażenia. Powietrze w kuchni było gęste, naprawdę.

J jak jarmuż
Roślina, która nic sobie nie robi z niedogodności atmosferycznych, wręcz przeciwnie – najlepszy jarmuż to jarmuż po przymrozkach – traci wtedy specyficzną goryczkę. Dobrze mieć jakąś zieleninę na polu w okresie zimowym, ubogim w świeże warzywa. W tym roku mam dwie wersje kolorystyczne – zielony i fioletowy. Liście lądują zimą w zupach, gulaszach, zimowych sałatkach i kanapkach. Planuję ukisić trochę liści jarmużu w całości z zamiarem późniejszego wykorzystania ich do gołąbków.


K jak kiszonki

Kapustę kiszoną robię po raz drugi systemem old school – duże kamionkowe gary, tłuczek do kapusty i kamienie jako balast. W sierpniu ukisiłam też kapustę włoską przekładaną warstwami marchewki w formie sałatki. W planach mam również ukiszenie kapusty czerwonej, jarmużu i buraków – na zakwas. Plany moje w międzyczasie uległy sporej modyfikacji i wybiegły daleko poza granice wyobraźni, gdy w ręce wpadła mi książka Kiszonki i fermentacje. Zamierzam trochę poeksperymentować w temacie kiszonek.
M jak młody las
Równo 5 lat mija, odkąd zasadziliśmy setkę młodziutkich drzewek, wyglądających wtedy bardziej jak suche kikuty a nie prawdziwe drzewa. W tym roku jest już czym nacieszyć oko 🙂 Las rośnie z roku na rok, a jesienią mieni się kolorami.








O jak okolica




P jak październikowe bukiety
Nie znam się na kwiatkach. Wolę uprawiać rośliny jadalne, jednak w przyszłym roku muszę pomyśleć o wygospodarowaniu większego miejsca na kwiaty.



S jak stara szklarnia

Październik to przede wszystkim likwidacje większości upraw przed zimą. Ostatnie sztuki pomidorów rosnących w starej szklarni zostały usunięte, nawet nieśmiertelny melon w końcu został wyrwany (nadal miał zielone liście i wytwarzał zawiązki owoców, wariat :)) Stara szklarnia pozostanie „w uśpieniu” na okres zimy, wczesną wiosną znowu przyniosę tu skrzynki i zacznie się produkcja rozsad 🙂
T jak topinambur
Nie do końca przekonana czy smakuje mi topinambur czy nie za bardzo, ciągle przeprowadzam eksperymenty kulinarne. Ostatnio lubię go jeść… na surowo. Marchew, bulwę selera, topinambur i jabłko ścieram na tarce na dużych oczkach, wyciskam odrobinę soku z cytryny, mieszam wszystko z kilkoma łyżkami gęstego jogurtu naturalnego i łyżką majonezu. Surówkę przyprawiam solą i pieprzem, posypuję koperkiem i uprażonymi na suchej patelni orzechami włoskimi.

W jak wykopki
W październiku kończymy uprawy większości warzyw korzeniowych z przeznaczeniem na tzw. zapasy na zimę. Warzywa dobrze jest wykopywać w słoneczny dzień, zostawiając je na polu do przeschnięcia – wtedy szybciej pozbędziemy się nadmiaru ziemi na bulwach. Najbardziej odporna na temperatury poniżej zera jest pietruszka, więc jeśli szukamy priorytetów – to warzywo można zostawić na koniec, a zacząć od wykopania buraków. Warzywa wykopujemy przy pomocy wideł ogrodniczych, uważając żeby nie uszkodzić bulw. Warzywa oczyszczamy z ziemi i usuwamy nać. Liście marchewki i pietruszki ukręcamy przy nasadzie zamiast używać noża – unikniemy wtedy przypadkowych uszkodzeń naszych bulw (nożem łatwo skaleczyć warzywo). Pogoda w tym roku trochę pokrzyżowała nam plany, marchew, pietruszkę, selery i pory wykopywaliśmy wykorzystując przerwy w dostawach deszczu z chmur 😉 już na samym początku października.

Z jak zielone pomidory
Likwidacja ostatnich pomidorowych krzaków w starej szklarni ujawniła całkiem spory zapas zielonych pomidorów w bardzo dobrej kondycji. Mówiąc „dobra kondycja” mam na myśli owoce nie tknięte żadną chorobą, jędrne, bez pęknięć i uszkodzeń mechanicznych. Pomidory te, pomimo tego że zdążyły złapać koloru, dojrzeją powoli w ciemnej piwnicy. Zamykam je w tekturowym pudełku, zanoszę do piwnicy i sprawdzam co jakiś czas czy nic im się nie dzieje. W takich warunkach dojrzeją i prędzej czy później wylądują na mojej kanapce.


Do zobaczenia w listopadzie!
Jeśli chcesz być na bieżąco z obrazkami codziennego życia z Bazy Part Thyme koniecznie obserwuj mój profil na Instagramie: instagram.com/partthyme